Śmierć. Mówiąc krótko z definicji, jest to stan charakteryzujący się ustaniem oznak życia, spowodowany nieodwracalnym zachwianiem równowagi funkcjonalnej i załamaniem wewnętrznej organizacji ustroju. Czy czytając te słowa, już teraz doszło do Ciebie, że każdy z nas, każdy z osobna, każdy indywidualnie, kimkolwiek by nie był i cokolwiek by nie zrobił, kiedyś dojdzie do tego stanu?

Pewna austriacka pielęgniarka Bronnie Ware, po wielu latach pracy bez satysfakcji, postanowiła, że poszuka czegoś, co będzie zgodne z jej wartościami. W końcu podjęła pracę w hospicjum, zajmowała się opieką paliatywną. Obejmuje ona leczenie i opiekę nad nieuleczalnie chorymi, którzy znajdują się w okresie terminalnym śmiertelnej choroby. Calem tych działań nie jest zatrzymanie procesu chorobowego czy jej wyleczenie, lecz poprawienie jakości życia osób w tej fazie. Głównie uzyskuje się to poprzez złagodzenie objawów choroby czy wsparcie psychiczne oraz duchowe chorego i jego najbliższych.
Wracając jednak do początku, pielęgniarka – Bronnie – opiekując się codziennie pacjentami rozmawiała z nimi, aby przygotować ich do odejścia. Podczas tychże rozmów, umierający najczęściej mówili jej o tym, czego najbardziej żałują w swoim życiu.

„Ludzie dojrzewają, kiedy mają do czynienia z własną śmiertelnością. Nigdy nie pojmę tajemnicy tej zdolności. Niektóre zmiany były fenomenalne. Każdy doświadczył wielu emocji: zaprzeczenia, strachu, gniewu, żalu, większej dawki zaprzeczenia i ostatecznie akceptacji. Każdy pacjent znalazł spokój, zanim odszedł, każdy z nich. Zapytani o to czego żałują lub o to, co zrobiliby inaczej, pojawiały się te same odpowiedzi.”


Pielęgniarka po jakimś czasie spisała listę pięciu rzeczy najczęściej żałowanych przez jej pacjentów.

1. Szkoda, że nie miałem odwagi żyć tak jak naprawdę chciałem, a nie tak jak inni tego ode mnie chcieli.
Główną rzeczą, której się żałuje w chwili swojej własnej śmierci, jest własnie to, czego nie zrobiliśmy. Często w życiu zapominamy o marzeniach, o tym, czym tak naprawdę one są. Jak do nich dążyć i chociaż  w minimalnym stopniu je realizować. Zapominamy o tym i marnujemy swój cenny czas na coś, co notabene nie jest ważne. Wydaje nam się, że na wszystko mamy jeszcze czas, a śmierć to odległy termin. Dopiero w chwili, kiedy tracimy swoje zdrowie orientujemy się, jak wielką ma ono wartość i że jest już za późno.

2. Żałuję, że tyle pracowałem.
Pielęgniarka wyznaje, że te słowa padały z ust każdego umierającego mężczyzny, którym brakowało czasu spędzonego z dziećmi kiedy dorastały, czy też towarzystwa swojej partnerki życiowej. Kobiety również wspominały o tym aspekcie życia, ale z racji tego, że większość pacjentek była ze starszego pokolenia, nie były żywicielami rodziny i zamiast pracować, opiekowały się dziećmi.

3. Szkoda, że nie miałem odwagi wyrazić prawdziwych uczuć.
Wiele osób tłumi przez całe swoje życie uczucia w środku. Robi to z przeróżnych powodów, których wypisywanie tutaj byłoby zbędne. W wyniku skrywania tego, co tak naprawdę czujemy zgadzamy się automatycznie na średnie życie i nigdy nie osiągamy tego, co moglibyśmy osiągnąć.

4. Mogłem więcej czasu poświęcić na utrzymanie kontaktu z przyjaciółmi.
Dajemy się porwać w wir życia, zapominając i tracąc w ten sposób swoich przyjaciół. Więzi ulegają rozluźnieniu, bądź całkowicie znikają. A my, dopiero na łożu śmierci, zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że to właśnie przyjaźń, jest główną wartością. Zaczynamy tęsknić za bliskimi gdy odchodzimy, podczas gdy żyjąc, odsuwaliśmy ich na dalszy plan.

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.
„To jest zaskakujące częste zdanie. Wiele osób dopiero na końcu życia zdało sobie sprawę, że bycie szczęśliwym to wybór. Tak bardzo trzymali się schematów i nawyków. Tak zwany „komfort” znajomych rzeczy zwyciężył nad emocjami, a także nad ich życiem. Obawa przed zmianą zmusiła ich, by udawali przed innymi, a także przed samymi sobą, że są szczęśliwi, podczas gdy gdzieś głęboko w środku tęsknili do tego by w ich życiu znów pojawiło się beztroskie śmianie się.”

Nasze życie wiąże się z codziennymi wyborami. To, jaki wybór podejmiesz właśnie Ty, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Inni mogą Cię tylko wspierać w dokonanych wyborach. Pamiętajmy jednak, by nie popełniać tych samych błędów i korzystać z życia tyle, ile jesteśmy w stanie, aby nigdy nie powiedzieć sobie w chwili śmierci „żałuję”.