Za niespełna dwa tygodnia rozpoczną się Mistrzostwa Europy we Francji. Niedawno świat obiegł oficjalny hymn ów imprezy, który pierwotnie osobiście przypadł mi do gustu. Jednak im głębiej w las…

10. czerwca zostanie rozegrane inauguracyjne spotkanie jednej z największych imprez sportowych na świecie. Gospodarze – Francuzi – zmierzą się z reprezentacją Rumunii. „Trójkolorowych” do mistrzostwa poprowadzić ma utwór „This One’s For You” Davida Guetty. Swojego rozczarowania oficjalnym hymnem Euro nie ukrywają francuscy kibice – Euro 2016 to wspaniały festiwal sportu, który odbędzie się we Francji i będzie naturalnie rzutował na wizerunek kraju za granicą. Nie rozumiem zatem, dlaczego hymnem reprezentacji będzie utwór, spiewany po angielsku. W czasie, gdy nasza organizacja stara się bronić języka francuskiego w instytucjach międzynarodowych, sami obniżamy jego rangę, marginalizując go przy okazji tak wielkiej imprezy – powiedział Andre Vallini, francuski polityk.

Sporo kontrowersji budzi również sens samego utworu, który raczej niewiele wspólnego ma z futbolem. Wszak – umówmy się – refren:  „Jesteśmy w tym razem, nasze serca biją razem, stoimy silni razem, jesteśmy w tym na zawsze, ta jest dla ciebie, ta jest dla ciebie” – bardziej pasuje, aniżeli na hymn Mistrzostw Europy, na dyskotekę… gimnazjalną.